23.04.2017

Niedziela dla włosów 58. Płukanka z liści brzozy

Witajcie.


  Pomysł na płukankę z liści brzozy przeczytałam jakiś czas temu na blogu Beauty from Madeline (tutaj) i od razu postanowiłam wypróbować ją na swoich włosach. Sama planowałam zebrać sok brzozy jednak niczym się za to zabrałam pojawiły się listki i musiała odpuścić, dlatego opcja zrobienia płukanki z liści bardzo mnie zaciekawiła.




   Włosy na początek umyłam dwukrotnie szamponem Babydream i na dosłownie 5 minut nałożyłam balsam do włosów suchych i farbowanych Baikal, który nie robi z moimi włosami praktycznie nic jedynie łatwiej jest pasma po nim rozczesać, dlatego go wybrałam aby sprawdzić tylko działanie płukanki. Po spłukaniu balsamu i odsączeniu włosów z wody zanurzyłam je na chwilkę w płukance, bez skóry głowy, po czym wytarłam. Na skórę głowy nałożyłam lioton stymulujący wzrost włosów Bandi i wykonałam krótki masaż.


  Płukankę przygotowałam z dwóch garści świeżo zebranych liści, które wrzuciłam do gotującej się wody (1 litr) i gotowałam je 5 minut. Wywar pozostawiłam do wystudzenia, odcedziłam i był już gotowy do użycia.


  Włosy po zastosowaniu płukanki są miękkie i gładkie ale też trochę spuszone. Końcówki są lekko sztywne i szorstkie, chodź gdy były mokre nie wskazywały na taki stan. Ogólnie dobrze określam działanie takiej liściastej płukanki, chodź liczyłam na coś więcej. Mam nadzieję, że za rok uda mi się zebrać sok i zrobić małą kurację nim.


Stosowaliście taką płukankę?


Pozdrawiam,
Anszpi

25 komentarzy:

  1. Kiedyś zbierałam liście brzozy i suszyłam i stosowałam jako płukanki na włosy i czasami piłam. Wiem, że miało to bardzo specyficzny smak i zapach, dlatego długo nie wytrzymałam ze stosowaniem tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach mi się bardzo podoba, sama myślę nad ususzeniem trochę liści na późniejszy czas :)

      Usuń
  2. Fajnie, że wypróbowałaś przepis;) U mnie taka płukanka sprawiła, że włosy miały jakąś większą tendencję do falowania i zauważyłam, że lepsze efekty były z tych młodziutkich listków pokrytych jeszcze żywicą - dodatkowy efekt nawilżający;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do falowania to może i u mnie była różnica jednak zawsze staram się jak najbardziej rozczesać swoje fale, marzą mi się proste włosy :)

      Usuń
  3. Jak ja dawno robiłam jakąkolwiek płukankę. :p O tej brzozowej jeszcze nie słyszałam :p może kiedyś z nudów przejdę się na spacer, w celu pozbierania kilku listków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi się udało w końcu zrobić dzień dla włosów tydzień temu. W minioną niedzielę nalozylam jedynie olej kokosowy na włosy, ale to już jakiś postęp:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z liści brzozy nie stosowałam, ale z soku brzozowego już tak, o czym wiesz, bo widziałam komentarz na blogu pod wpisem. ;) Ale ogólnie bardzo lubię różne roślinne płukanki domowej roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka naturalna pielęgnacja jest bardzo korzystna dla włosów i nie tylko :)

      Usuń
  6. o, takiej płukanki nigdy jeszcze nie stosowałam. Za sobą mam jedynie doświadczenia z pokrzywą :)
    efekt ciekawy, choć to puszenie nieco mnie przeraża :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płukanka z pokrzywy to taka moja codzienność, puszenie minęło z czasem więc nie ma się co go obawiać :)

      Usuń
  7. Myszy i płukanki nie idą w parze - to nie dla leniuszków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płukanki robi się bardzo szybko i nawet leniuszki mogą je stosować :)

      Usuń
  8. Nigdy nie próbowałam płukanek - może czas zacząć?:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tej płukance. Szkoda, że włosy są po niej szorstkie :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Płukanki jeszcze nigdy nie próbowałam, za to czasami stosuję jako wcierkę wodę brzozową (niestety kupną)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam raz wodę brzozową chyba z malwy ale po 2-3 użyciach miałam tak suchą skórę głowy, że wylałam ją i na tym się skończyła kuracja

      Usuń
  11. Fajny pomysł. Efekt mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tego typu płukanki jeszcze nie stosowałam.. Przez jak Długi czas ja się stosuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy w jakim kontekście pytasz. Jeśli chodzi o częstotliwość to raczej często a jeśli chodzi o czas żeby zebrać liście to myślę, że do pókisą świeże i nie staną się grube i zbyt dojrzałe aby mogły oddać z siebie to co cenne.

      Usuń

Skoro tu jesteś zostaw po sobie znak, będzie mi z tego powodu bardzo miło. W wolnej chwili zajrzę do Ciebie, nie musisz zostawić linku.

Anonimowi także mogą zawierać głos.