16.12.2016

Biovax Diamond- intensywnie regenerująca maseczka do włosów, L’biotica

Witajcie!

  Lubicie diamenty, chcecie je mieć? Ja chciałam, znalazłam i pokochałam je w maseczce Biovax Diamond. Jeśli  i Wy macie na nią chęć zapraszam do przeczytania za co jest moim hitem.



 Biovax Diamond to luksusowy preparat zawierający najdroższy wśród klejnotów - diament, w połączeniu z bogactwem odżywczych i wzmacniających minerałów, zamkniętych w intensywnie regenerującej maseczce do włosów. Najgłębiej ukryte skarby ziemi dodadzą Twoim włosom niezwykłej mocy i drogocennego blasku.
   Pył diamentowy- subtelnie rozdrobniony pyłek z najcenniejszego na świecie kamienia szlachetnego nadaje włosom przepiękny, skrzący się blask i niezwykłą moc, płynącą z wnętrza tego niezniszczalnego, najtwardszego klejnotu.
   Kompleks minerałów- połączenie uważnie wyselekcjonowanych, najważniejszych dla piękna i zdrowia włosów oligoelementów, niezbędnych dla ich prawidłowego wzrostu. Minerały odżywiają i wzmacniają włosy, przywracają im siłę i blask. Kompozycja biopierwiastków: glinu, cynku, miedzi, potasu, magnezu, manganu i sodu stanowi prawdziwy eliksir dodający włosom energii i utrzymujący ich prawidłowe nawilżenie.

Efekt na włosach:
- wzmocnienie i intensywna regeneracja włosów,
- włosy nawilżone i pełne energii,
- diamentowy, skrzący blask


  Maseczka mieści się w małym poręcznym opakowaniu o pojemności 125ml. Słoiczek wykonany jest z czarnego plastiku i widnieją na nim srebrne napisy. Aby otworzyć opakowanie należy zerwać zabezpieczenie umieszczone wokół zatyczki, dzięki takiemu rozwiązaniu mamy pewność, że nikt przed nami nie zaglądał do środka. Całość otrzymujemy w kartonowym pudełeczku, na którym znajdziemy wszystkie informacje na temat produktu, które również umieszczone są na głównym opakowaniu.

  Konsystencja maseczki jest gęsta i lekko zbita, dzięki czemu nie spływa z włosów. Maź ma biały kolor i pełna jest błyszczących drobinek „diamentów”, nie pozostają one na włosach po spłukaniu. Wydajność maski mimo małej pojemności jest bardzo dobra.


  Zapach jest przyjemny i delikatny. Po użyciu i spłukaniu maski pozostaje on na włosach do kilku godzin, co przypadło mi do gustu.

  Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Ceteareth-20 (emulgator), Quaternium-87 (antystatyk), Cetrimonium Chloride (konserwant), Diamond Powder (pył diamentowy), Magnesium Chloride (zagęstnik), Potassium Chloride (emulgator), Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate (konserwant), Manganese Chloride, Sodium Chloride, Lysine (antystatyk), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Betaine (humektant), Lawsonia Inermis Extract (wyciąg z lawsonii bezbronnej, henna), Parfum (zapach), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (regulator pH), Calcium Aluminum Borosilicate (wypełniacz), Silica (wypełniacz), CI 77891, CI 61585, Hexyl Cinnamal (zapach), Benzyl Salicylate (zapach), Limonene (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant).

  Oceniając działanie maski jednym słowem to ideał. Maseczka fantastycznie sprawdza się na moich włosach, które po jej użyciu są niesamowicie miękkie i mięsiste, po żadnym innych kosmetyku takie nie są. Maska sprawia, że włosy są sypkie, wygładzone, dociążone a jednocześnie mają fajną objętość, błyszczące i lśniące, nawilżone, wyglądają na zdrowe i zregenerowane. Za każdym razem gdy użyłam diamentowej maski byłam zadowolona i potrafiłam długo dotykać włosów takie były przyjemne w dotyku.

  Cena maski to ok. 18zł co mało nie jest jak na taką pojemność (125ml), ale za jej działanie warto wydać taką kwotę. Maseczkę często można dostać na promocji w cenie 10-13zł. Dostępna jest w sklepach kosmetycznych oraz internetowych.


Ja pokochałam diamenty w formie tej maski, a Wy ją znacie?

Pozdrawiam,
Anszpi

21 komentarzy:

  1. Kurczę, te maseczki tak pięknie wyglądają, tak luksusowo, ale jestem prawie na 100% pewna, że na moich włosach zrobiłyby pogrom no :P

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja właśnie nie byłam zadowolona, puszyła mi włosy, wolałam wersję z orchideą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. o nie miałam jeszcze masek z tej serii, ale mega je chce wsyztskie! chociaż na razie mam i tak za dużo masek ;) ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. tej nie znam choc kusi mnie ta firma:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta seria Biovaxów jest kusząca i chętnie bym tą diamentową przetestowała;) Dotąd miałam tylko tą z perłami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ją w końcu wypróbować, skoro to taki hit :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wax pamiętam z czasów młodości, jak był w białym opakowaniu, a obecna wersja - nie mam coś do niej przekonania

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam wersję z perłami i się u mnie nie sprawdziła teraz zastanawiam się na resztą ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkiem lubię ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż wstyd się przyznać ale nigdy nie miałam żadnej maski Biovax. Muszę to koniecznie zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. od jakiegoś czasu chodzę w drogeriach wokół kosmetyków tej firmy, ale jeszcze na nic się nie skusiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy nie miałam maseczek tej marki

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jej nie miałam, ale czuję się zachęcona do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze żadnej maski tej marki, choć noszę się z zakupem już od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie skzoda, że jest taka mała ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam te ich maski - na moich cienkich puszących się włosach Biovaxy sprawdzają się idealnie, bo świetnie dociążają włosy i ułatwiają stylizację. Diamentowa nadaje włosom piękny połysk.

    OdpowiedzUsuń
  17. Moim zdaniem jak najbardziej warta swojej ceny. Seria udana, ja lubię gold za zapach ale caviour ma moja mama i sobie chwali. Dobre naturalne składy i widoczna różnica po częstym stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam tę maskę i ogółem dobrze ją wspominam, ale nie zachwyciła mnie na tyle by kupić ponownie, zwłaszcza że cena jest duża, pojemność mała a wydajność taka sobie.
    Jak przejeżdzałam ręką po sy\uchych włosach to na dłoni zostawały drobinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz doczytałam, że u ciebie drobinki nie zostawały po spłukaniu. U mnie właśnie przeciwnie, a spłukiwałam dokładnie :), to samo zjawisko opisywała u siebie Henrietta. Ale mnie one absolutnie nie przeszkadzały :))

      Usuń

Skoro tu jesteś zostaw po sobie znak, będzie mi z tego powodu bardzo miło. W wolnej chwili zajrzę do Ciebie, nie musisz zostawić linku.

Anonimowi także mogą zawierać głos.