19.02.2016

Jak testuję kosmetyki do włosów?



Witajcie!

  Często dostaje od Was pytania kiedy pojawi się recenzja jakiegoś kosmetyku na co trudno mi odpowiedzieć. Nieraz mam wrażenie, że pokazując nowość po tygodniu powinna być jego recenzja. Niestety nie potrafię, jak niektórzy, po tygodniu używania kosmetyku określić jego działania. Testy a tym bardziej pisanie recenzji trochę mi zajmuje czasu. Pokaże w jaki sposób testuję swoje kosmetyki aby łatwiej było Wam zrozumieć skąd taki czas testowania.

Szampony- tutaj testy idą mi najłatwiej i najszybciej. Sprawdzając dany szampon używam go gdy na włosach był wcześniej olej, jak nie było oleju, z nałożoną maską przed myciem, bez maski czy odżywki po myciu. Po umyciu włosów danym szamponem zwracam uwagę na to: czy dobrze oczyścił włosy i skórę głowy, czy domył olej, czy pląta włosy, czy odbił je u nasady, czy przyśpieszył przetłuszczanie, czy podrażnił skalp, czy nie wysusza, czy w jakiś sposób poprawia stan włosów, czy powoduje łupież lub swędzenie. Jak widzicie tych czynników jest wiele, na które zwracam uwagę. Testy danego szamponu przy myciu co 3 dni trwają u mnie ok. 3-4 tygodni.

Odżywki, balsamy- sprawdzając działanie odżywek, balsamów staram się zastosować je po neutralnym szamponie, solo, z połączeniem z innymi odżywkami lub półproduktami, na krótki czas 5 minut, na długi czas do 40 minut, z nałożeniem serum na końcówki i bez niego. Po nałożeniu odżywki na włosy zwracam uwagę na to czy: pomogła w rozczesywaniu, plątała włosy, obciążała lub przeciążała, puszyła, nabłyszczała, nawilżała, ujarzmiała, przesuszała, wygładza, czy stosowana pod rząd spisuje się tak samo, jak długo utrzymują się efekty. Testy odżywki trwają u mnie miesiąc do półtorej.

Odżywki bs- jeśli chodzi o odżywki bez spłukiwania tutaj testy są krótki 2-3 tygodnie. Takie odżywki nakładam na mokre lub suche włosy sprawdzając czy; łatwiej się rozczesują, są miękkie, gładkie, obciążone, posklejane, ujarzmione, zdyscyplinowane, czy w jakiś sposób zmienił się ich stan.

Maski- tutaj testy podobne są do odżywek, chodź trwają trochę dłużej- dwa miesiące. Maski nakładam po neutralnym szamponie, po myciu, przed myciem, na olej, w połączeniu z innymi kosmetykami czy półproduktami, na krótki i długi czas, z serum na końcówki i bez niego, z użyciem czepka i bez. Po nałożeniu maski sprawdzam czy włosy są: nawilżone, dociążone, przesuszone, gładkie, miękki, błyszczące. Dodatkowo na jak długo poprawiają stan włosów, czy nakładanie ich pod rząd nie zmienia działania, czy sprawdzają się na skórze głowy, czy plątają, czy pomagają w rozczesywaniu, czy ujarzmiają, puszą.

Serum na końcówki- czas trwania testów to miesiąc codziennego nakładania serum na włosy. Serum nakładam na mokre, wilgotne i suche włosy. Po zastosowaniu go sprawdzam czy włosy: są zabezpieczone (mają na sobie ochronną powłokę), sklejone, ujarzmione, odciążone, splatane, suche, nawilżone (poprzez zatrzymanie wody w włosie), wygładzone, błyszczące i najważniejsze czy końcówki się rozdwajają.

Wcierki- standardowy miesiąc sprawdzam ich działanie, chyba że po 3 tygodniach należy zrobić przerwę o czym informuje producent. Wcierki nakładam tylko na skórę głowy wykonując przy tym krótki masaż i wykonuję to codziennie. Przy testowaniu wcierek zwracam uwagę na: zatrzymanie wypadania o ile jest, przyśpieszenie wzrostu, podrażnienie skóry głowy, wysuszenie, ściągnięcie, wysyp nowych włosów, odbicie włosów u nasady, odciążenie włosów u nasady, przyśpieszenie przetłuszczania się włosów, zwalczenie lub pojawienie się łupieżu.

Oleje- tutaj testy trwają najdłużej, widoczność działania olei może pojawić się dopiero po paru miesiącach. Oleje nakładam prawie zawsze na suche włosy przed myciem, po myciu w towarzystwie masek/odżywek, na końcówki, na krótki czas ok. godzinę i na kilka godzin. Na początku sprawdzam czy dany olej nie szkodzi włosom przez spuszenie, sklejenie i obciążenie. Po kilku tygodniach patrzę czy włosy zmieniły ogólnie swój stan, czy stały się zdrowsze, nawilżone, miękkie, zdyscyplinowane.

Suplementy- czas przyjmowania kapsułek to co najmniej miesiąc. Po tym czasie sprawdzam czy włosy przestały wypadać, rosną szybciej, są mocniejsze, nie łamią i rozdwajają się, czy pojawiły się nowe włosy, czy stały się błyszczące, czy w czasie kuracji wystąpił wysyp niespodzianek na twarzy.

  Testując nowy kosmetyk staram się używać przy tym sprawdzonych już wcześniej produktów, po których wiem czego mogę się spodziewać. Poszczególny czas nieraz sam się skraca lub wydłuża np. gdy kosmetyk nie sprawdza się na włosach i im szkodzi, bądź gdy efekty działania są szybko widoczne. Przy testach staram się być systematyczna, chodź nie chce przyzwyczajać włosów do tych samych kosmetyków i zapisywać efekty za każdym razem po użyciu danego produktu. Nieraz trudno mimo wszystko jest mi określić działanie przez wzgląd na pogodę, porę roku, stan i kondycja włosów, np. kosmetyki, które dobrze spisywały się latem teraz nie dają dobrego efektu.

  Kto dotrwał do końca? Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ale chciałam dokładnie wszystko opisać i tym samym może komuś podpowiedzieć jak testować.

Pozdrawiam,
Anszpi

28 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się Twoje odpowiedzialne podejście do testowania kosmetyków, a co za tym idzie do opisywania ich :) Nie rozumiem ludzi, którzy po 2-3 użyciach recenzują jakiś kosmetyk, wydają wyrok. Oczywiście nie mówię o sytuacji, gdy dany produkt podrażnia, uczula już od pierwszego użycia ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dotrwałam i nie zanudziłaś :) Fajne podejście do testowania kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre podejście :) Systematyka jest wazna przy testach, bo inaczej nie są w ogóle miarodajne :) Twoje opisy są trafne i recenzje mi się podobają, teraz widzę jak ten sukces osiągasz :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre podejście :) i myślę, że post może się przydać niektórym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam taki sposób, ale czasami maska czy odżywka kończy mi się szybciej niż po 2 miesiącach, więc po zużyciu opakowania wystawiam jej opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nieraz jakiś kosmetyk szybciej mi się kończy i wtedy recenzja jest wystawiana szybciej, ale nieraz kupuje podwójne opakowania aby produkt lepiej poznać i tak było np. z balsamem i szamponem do aktywacji wzrostu BA

      Usuń
  6. Hmmm ciekawi mnie, co masz na myśli mówiąc "neutralny szampon". W sensie taki, co ma za zadanie tylko czyścić skalp bez jakiś tam efektów nawilżenia czy uniesienia włosów?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dotrwałam z przyjemnością. No i na takiej bazie buduje sie rzetelne recenzje! Super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie recenzje o tygodniu stosowania sa niewiarygodne. Raz ze za malo okazji na rozne kombinacje innych czynnikaow, dwa ze dzialanie moze sie zmienic gdy wlosy sie rzyzwyczaja. Nawet ostatnio czytalam dwie recenzje gdzie poczatkowo dzialanie bylo super a potem klapa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo zdrowe podejście :) Nie recenzowałam jeszcze żadnego produktu a blogu, ale nawet dla samej siebie nie byłabym wstanie od razu stwierdzić czy coś mi pasuje czy też nie. Na to wszystko potrzeba czasu, użycia w wielu kombinacjach i wyrobienia sobie zdania na temat danego produktu. Ja testując nowy produkt używam go na prawdę długo zanim moje zdanie jest w 99% pewne. Celowo nie napisałam, że w 100%, ponieważ nigdy nie można być pewnym na 100%. Miałam kiedyś przypadek z pewną maską, która przy ostatnim użyciu(!) zrobiła mi nie małe 'kuku' na głowie, a z poprzednich zastosować byłam bardzo zadowolona ;) Oczywiście później znalazłam winowajcę, ale bywa różnie - równie dobrze mogła nim być właśnie maska, której włosy np. miały już dość ;) Dlatego myślę, że czas Twoich testów jest jak najbardziej optymalny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I dziki temu my czytelnicy mamy pewność, że na Twoim blogu przeczytamy rzetelną recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiedziałam, że oleje testuje się tak długo ;o

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kiedyś robilam błąd i testowałam zbyt wiele rzeczy na raz, ale cierpliwosc to nie jest moja mocna strona :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post. Zawsze się zastanawiałam jak ocenić szampon. Teraz już wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dotrwałam do końca i bardzo spodobał mi się ten wpis. Myślę, że masz świetne sposoby i bardzo dużo czasu i uwagi poświęcasz danemu produktowi. Teraz już wiem jak to wszystko u Ciebie wygląda... ;)Na pewno się zainspiruje! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zazwyczaj wykorzystuję produkt do końca zanim o nim napiszę, ale są wyjątki które sprawdzają się niesamowicie i po prostu już teraz muszę o nim napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mądrze napisane! Również potrzebuje czasu na stwierdzenie działalności danego kosmetyku ;)
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, u mnie też to zawsze tak długo trwa. Na początku nie notowałam po każdym użyciu, ale w pewnym momencie miałam za dużo testów na raz na głowie, aż zaczęłam się gubić co działało dobrze, a co nie ;)
    Organizacja zapisków to podstawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. u mnie jeżeli chodzi o szampon albo serum na końcówki to potrzebuję minimum 3 tygodnie, z odżywkami/maskami jest szybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo dobre podejscie - ja musze dluzej potestowac rozne kosmetyki aby móc sie o nich wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim zdaniem to ciekawy wpis.

    Sama wszystko testuję długo, zwykle po 2-3 miesiące. Nawet kolorówkę muszę ponosić przez pewien czas i zobaczyć, jak to wpływa na skórę.

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie testy też trochę trwają, dziwię się jak ktoś może może napisać recenzję po 2-3 użyciach. Wiem po sobie, że szampon z Biolaven najpierw wywołał u mnie wow a teraz pod koniec jest bez rewelacji :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz świetne podejście ;) u mnie testy trwają od miesiąca do kilku :) wszystko jest uzależnione od typu produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tylko Ci co piszą bloga są w stanie to zrozumieć :-D u mnir wyglada to identycznie. Testowanie i recenzowanie to jednak ciekawe i absorbujące zajęcie ;-)

    OdpowiedzUsuń

Skoro tu jesteś zostaw po sobie znak, będzie mi z tego powodu bardzo miło. W wolnej chwili zajrzę do Ciebie, nie musisz zostawić linku.

Anonimowi także mogą zawierać głos.