sobota, 6 lutego 2016

Serum na rozdwojone końcówki, Goodbye Damage, Garnier Fructis



Witajcie!

  Dziś recenzja słynnego serum, które ma scalać rozdwojone końcówki i być ich opatrunkiem. Oczywiście jest to bajka, więc na to nie liczyłam jednak chciałam sprawdzić ogólne działanie i po miesiącu stosowania mam wyrobione na jego temat zdanie.

   Serum Garnier Goodbye Damage o zaawansowanej formule wzbogaconej w olejek z owoców amli działa na rozdwojone końcówki jak opatrunek: scalając je i zapobiegając dalszemu rozdwajaniu.

  Serum kupujemy w pomarańczowym tekturowym opakowaniu, które w środku mieści plastikową buteleczkę w tej samej kolorystyce. Na kartoniku znajdziemy wszystkie informację dotyczące produktu. Buteleczka jest prosta z wygodną pompką, która bez zacinania się dozuje nam serum. Przez opakowanie widać ile produktu jest w środku, więc można kontrolować zużycie. Pojemność to 50ml.
  Konsystencja serum jest dość rzadka w porównaniu do innych tego typu kosmetyków. Produkt jest dość lejący więc traci na wydajności. Bezbarwne lekkie serum na ładny owocowo-cytrusowy zapach, który przypadł mi do gustu.

Skład:
  Cyclopentasiloxane (silikon), Dimethiconol (silikon), Parfum/Fragrance (zapach), Eugenol, Limonene (zapach), Linalool (zapach), Benzyl Salicylate (zapach), Benzyl Alkohol (konserwant), Alpha-Isomethyl Ionone (zapach), Butylphenyl Metyhlpropional (zapach), Citronellol (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Amyl Cinnamal (zapach), Phyllanthus Emblica Fruit Extract (wyciąg z liściokwiatu garbnikowego).
 Mamy tu dwa silikony, konserwant, masę różnych substancji zapachowych,  w tym takich które są alergenami oraz wyciąg z almi działający nawilżająco i regenerująco na końcu. Skład mi się nie podoba.
  Serum nakładałam systematycznie dwa razy dnia rano i wieczorem. Niestety nie jestem zadowolona z działania. Włosy po nałożeniu produktu nie były zdyscyplinowane jakby nic nie zostało zastosowane, nie wyczuwałam zbyt ochronnej warstwy na włosach przez co nie były odpowiednio zabezpieczone. Po dużej dawce kosmyki były posklejane i zbijały się w strączki. Włosy nie były zbyt wygładzone czy zmiękczone, jedynie delikatnie błyszczały. Jeśli chodzi o sklejanie rozdwojonych końcówek to magia nie istnieje i takie rzeczy nie są możliwe, więc nie ma co oczekiwać tego od serum. Z szamponu i odżywki z tej serii byłam zadowolona a z serum nie jestem, dlatego znajdę mu innego właściciela.
  Koszt serum to ok. 15-16zł co w porównaniu z innymi produktami jest średnią ceną. Dostępność jest dobra, serum znajdziemy w każdym kosmetycznym sklepie.
Miałyście do czynienia z tym produktem, jak się sprawował?

Pozdrawiam,
Anszpi

31 komentarzy:

  1. Ja nie wiem, jak producenci mogą nam wciskać takie bzdury... Dwa przeciętne silikony... Jedyne fajne serum do tej pory dla mnie było z Marion (szara buteleczka), ale dawno go nigdzie nie widziałam... I oleje: kokosowy, z nasion malin <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście patrząc na skład, szału nie ma :) I pomyśleć, że kiedyś nawet uwierzyłabym w takie obietnice o cudownym scalaniu końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio chciałam je kupić :) Jak dobre, że nie kupiłam ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam swoich ulubieńców do zabezpieczania końcówek. Przyznam, że chciałam kiedyś kupić to serum, ale jednak się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używam z Schaumy i na razie jestem zadowolona, chociaż się już kończy :(

    OdpowiedzUsuń
  6. ja z tej serii mialam tylko odzywke i bardzo sobie chwalilam no i ten zapach :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam nic z tej serii Garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam zakosmetykmi Garniera do włosów ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi na samym początku, coś się nie podobało :D. Już same obietnice, brzmią dziwnie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś już prawie go włożyłam do koszyka, ale zawahałam się i odłozyłam na pólkę, więc widzę, że była to dobra decyzja!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam go, ale pewnie prędzej czy później wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mam rozdwojonych końców, ale może bym spróbowała do ogólnego polepszenia wyglądu ;-) co do garnier fructis to kiedys zraziłam się okropnym szamponem i teraz jakoś nie kupuję ich produktów, ale może pora zacząć

    OdpowiedzUsuń
  13. Producent który wciska taki kit to totalna żenada. Dobrze, że nie wmawiają nam, że produkt nakładany na końcówki przyśpieszy porost :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Używałam go ale nie regularnie więc efektów nie widziałam. Ale lubiłam jego zapach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Widocznie te dwa silikony są za lekkie ;) Ale dobrze że chociaż ładnie pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja natomiast jestem bardzo zadowolona z tego serum. W cuda dot. scalenia włosa chyba nikt nie uwierzy, więc tego kryterium nie oceniam. Poza tym małym szczegółem moim włosom on służy. No i faktycznie bardzo ładnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam do czynienia z tą serią. Jak wchodziła chciałam ją wypróbować ale zawsze kupowałam inne kosmetyki do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie lubię zbytnio kosmetyków tej marki, nie przynoszą efektów u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam nic z tej serii Garnier :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam i nie mam ochoty mieć tego produktu. Sam producent to powoduje pisząc jak nasze włosy będą nagle nie rozdwojone po użyciu tego serum... :D Jednak mam odżywkę d/s i nawet ją lubię :) Jednak miałam też z Fructisa odżywkę Gwrow Strong i jakoś lepiej działała na moje włosy niż ta z tej serii :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja wiem co najlepiej działa na zniszczone końcówki- OSTRE NOŻYCZKI.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wydaje fajne ;) zresztą jak też ta ich produktów

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam do czynienia z nim ale akurat o tej linii garniera słyszałam tylko dobre opinie

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam go ale to i lepiej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, ze serum Ci nie podpasowalo, ja z kolei bardzo je lubilam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam, ale pozostanę przy moich ulubieńcach :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moje ulubione serum na końcówki to Joanna, seria "Apteczka Babuni", zawiera m.in. wyciąg z miodu i protein mlecznych. Niestety już wycofano z drogerii Natura. Zakupiłam niedawno fluid zabezpieczający do końcówek od Marion, seria 7 efektów. Zapach świetny, końce nawet się trzymają.

    OdpowiedzUsuń

Skoro tu jesteś zostaw po sobie znak, będzie mi z tego powodu bardzo miło. W wolnej chwili zajrzę do Ciebie, nie musisz zostawić linku.

Anonimowi także mogą zawierać głos.